Pierwszym uniwersytetem w (nowo powstałych) Stanach Zjednoczonych był Harvard. W 1636 założyli go imigranci-Purytanie, chcąc zachować średniowieczny ideał kształcenia we wszystkich sztukach wyzwolonych, trivium i quadrivium. Uciekli przecież z Wielkiej Brytanii, gdzie uczelnie trafiły pod władzę państwa i przestały służyć religijnym ideałom. Niecałe 80 lat później konserwatywna grupa Kongragacjonalistów zakłada uniwersytet Yale (1701). Dwa pokolenia później kolejna grupa – tym razem Szkockich Prezbiterian – postanowiła niezależnie podążać śladem średniowiecznych ideałów religijnego kształcenia, bo Yale za bardzo działało już na potrzeby państwa. Tak w 1746 roku powstał College of New Jersey, gdzie naukę rozpoczęło 10 uczniów przygotowujących się do ról prezbiteriańskich kapłanów. To pewnie ironiczny uśmiech historii, że 150 lat po jego założeniu nazwę uczelni zamieniono na Princeton University wskutek słów ówczesnego rektora, Woodrowa Wilsona, który mówił o „Princeton in the nation’s service”…
Na początku trudno uwierzyć, że w porośniętym bluszczem Nassau Hall mieścił się kiedyś cały uniwersytet. Wydziały, akademiki, biura, jadalnie, kaplica: to, co dziś zajmuje powierzchnię rozległego kampusu, dawniej zawierało się w tym budynku. Później, w czasie wojny o niepodległość, swoją bazę swoją bazę mieli tu najpierw Brytyjczycy, a później Amerykanie. George Washington opracowywał tam plany bitew, a w pobliskim Nassau Inn wieczorami popijał piwo.
W różnych miejscach kampusu można natknąć się na tygrysy (na szczęście skamieniałe). Dziwne o tyle, że pierwotnym symbolem uniwersytetu był… lew. Któregoś roku podczas rozgrywek sportowych komentator pomylił się, widząc czarno-pomarańczowych zawodników z Princeton i nazwa się przyjęła. W ogóle Princeton jest w sporcie mocne. Tutejsi studenci mają tradycję rozpalać wielkie ognisko, kiedy ich drużyna pokona w danym roku zarówno Harvard, jak i Yale, swoich „odwiecznych” wrogów.
Nieopodal Nassau Hall wznosi się kaplica uniwersytecka (czytaj: katedra…). Wznosi tak wysoko, że w świecie uniwersyteckim przewyższa ją tylko ogromny gmach kaplicy w King’s College w Cambridge. Chociaż powstała zaledwie 80 lat temu, to już z daleka promieniuje średniowieczem, gotyckie okna w stylu angielskim podtrzymują niezwykłe witraże (niektóre przedstawiają świeckich uczonych), a wysokie sklepienie ginie w mroku wysoko ponad głowami.
W ogóle wygodnie mają tutejsi studenci: kampus ma własną stację kolejową, gdzie kursuje krótki pociąg łączący uniwersytet z główną linią kolejową biegnącą przez miasto nieopodal. Tzw. Dinky ma zwykle dwa wagony i kursuje co pół godziny przez prawie całą dobę. W ten sposób w niecałą godzinę można znaleźć się na Manhattanie.
Ciekawsza historia wiąże się natomiast z tymi, którzy do uniwersytetu przyjeżdżali. Dawniej stacja mieściła się na niewielkiej polanie, nad którą wzniesiono wielką gotycką bramę. Nowo przyjęci studenci musieli wspiąć się po schodach i przejść przez ten symboliczny portal do świata uniwersyteckiego. Naraz naprzeciwko roztaczał się im szczególny widok: ściana Alexander Hall z różowego piaskowca przyozdobiona ogromną płaskorzeźbą. Na niej zaś, z obu stron, szereg postaci schylających się w pokornej pozie do tej, która pośrodku zasiada na tronie – to poszczególne nauki składające hołd Uczeniu się. Tak zainspirowani studenci mieli się przykładnie uczyć przez następne 4 lata.
I chyba było to skuteczne. Większość uczelni buduje swój prestiż na bazie osiągnięć swoich studentów. Princeton też ma się czym pochwalić: przez mury kampusu przewinęły się takie umysły, jak John Nash, Albert Einstein, Woodrow Wilson czy James Madison (dla ekonomistów dodam jeszcze: Ben Bernanke i Paul Krugman). Nawet J.F.Kennedy studiował tu przez chwilę!
P.S.
Z Alexander Hall wiąże się ciekawa historia: Alexander był studentem architektury i zaprojektował ów budynek jako swoją pracę magisterską. Bez skutku – projekt oblano, a on musiał powtarzać rok. Wiele lat później, już po ukończeniu studiów i rozsławieniu się w branży, postanowił przekazać dla uniwersytetu pokaźną sumę pieniędzy – pod jednym warunkiem: odrzucony projekt magisterki zostanie jednak zrealizowany. Tak też się stało i kampus przyozdobił piękny budynek w stylu romańskim. Niestety wnętrze nie było na równie wysokim poziomie i szybko okazało się, że akustyka w nowej sali koncertowej jest beznadziejna…
P.S.2.
Warto przy okazji wspomnieć o sponsorach. Wpisane w amerykańską kulturę jest to, że absolwenci uczelni zaczynają bardzo szybko dzielić się z Alma mater swoimi dochodami. W Princeton działa to tak skutecznie, że uniwersytet ma nadmiar funduszy i kiedyś rozważano nawet całkowite zniesienie opłat dla studentów (nie udało się to ze względu na protesty i zarzuty o nieuczciwą konkurencję ze strony Harvardu i innych konkurujących z Princeton uczelni!...). Natomiast większe inwestycje podejmowane są zwykle dzięki pomocy sponsorów. Woodrow Wilson (kiedy jeszcze był rektorem uczelni) oprowadzał kiedyś Andrew Carnegiego do pomocy finansowej. Po długim spacerze po kampusie i jeszcze dłuższych rozmowach, Carnegie stwierdził: „jednego mi tu brakuje – jeziora i osady wioślarskiej”. Po tygodni zjawiło się 100 robotników i rozpoczęło prace nad kopaniem sztucznego jeziora…
+1 :)
OdpowiedzUsuń"Wpisane w amerykańską kulturę jest to, że absolwenci uczelni zaczynają bardzo szybko dzielić się z Alma mater swoimi dochodami."
OdpowiedzUsuńAbsolwenci mogą oczywiście robić ze swoimi pieniędzmi co im się żywnie podoba, ale IMO to przesada -- najpierw opłacać niemałe czesne*, a potem przez resztę życia płacić jeszcze dziesięcinę. :) Uczelnia ma być instytucją pożytku publicznego, nie sektą. :)
Swoją drogą, czy uczelnie pokroju Harvardu otrzymują także jakieś dofinansowanie z budżetu...?
__________
* Nie umiem wyrobić sobie zdania, czy studia powinny być płatne, czy nie.
Nawiazujac do jednego z poprzednich komentarzy: warto byloby sprawdzic, czy absolwenci Princeton z ostatnich lat beda wspierali uczelnie rownie chetnie jak poprzednicy. Gdyby bowiem przeznaczali (relatywnie) mniej pieniedzy, potwierdzilaby sie krytyczna diagnoza D'Andrei.
OdpowiedzUsuń(Chodzi o poczatek tego wpisu: http://usawiesci.blogspot.com/2011/08/sroda-3-sierpnia.html).
OdpowiedzUsuń